wtorek, 1 maja 2012

20. We came back~!

Witajcie.
Strasznie przepraszam za moją szalenie długą nieobecność. Zrezygnowałam z bloga na jakiś czas, mam nadzieję, że mi wybaczycie? A tam, nie słuchajcie się wczorajszego posta. Myślałam, że wszystko straciłam. A jednak nie! Doszłam do wniosku, że szkoda byłoby to wszystko stracić.
Od teraz posty będą co drugi dzień, lub nawet każdego dnia. Będą krótkie, ale za to pełne fotek:) Trochę zmienił się wystrój, jest bardziej letni:)Zmieniła się również nazwa, od teraz to My Shih tzu and me. Prosiłabym o zmianę nazwy w linkach u Was na blogach. Nad nagłówkiem pomyślę później. A wasze blogi zaraz odwiedzę, nie martwcie się. A nowego posta nie będzie, jeśli liczba komci będzie mniejsza niż 3.
Psotka tydzień temu była u fryzjera.
A co u Psoci? Ma teraz bardzo ciężki okres w życiu... Ma ciążę urojoną. Chyba wiecie co to jest? Psocia ma wszystkie "objawy" ciąży tylko nie ma szczeniaków.

Pozdrawiam:)
Jutro nowa notka,
Bis.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

19.Czyżby to koniec...?

Prawdopodobnie. W ogóle mi się już nie podoba. Ten cały blogger, komentarze. To nie jest już to samo.
Pa.